Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Luksusowe produkty i uginające się półki w PRL-u? Przypominamy, co można było kupić w Baltonie

Anna Moyseowicz
Anna Moyseowicz
W sklepie można było nabyć produkty z zachodu Europy.
Port gdański, 2008 rok
W sklepie można było nabyć produkty z zachodu Europy. Port gdański, 2008 rok Fot. Grzegorz Mehring / Dziennik Bałtycki/ Polskapresse; materiały prasowe Baltony
Baltona wciąż po latach wzbudza w Polakach, w szczególności tych pamiętających czasy PRL-u, sentyment i wspomnienia. Dla jednych sklep ten był synonimem nieosiągalnego luksusu, dla innych ważna była możliwość zdobycia modnych jeansów, a dla jeszcze kolejnych szansa na urządzenie nieco bardziej wystawnych świąt dzięki niedostępnym w innych miejscach, zagranicznym produktom. Przypominamy, co można było kupić w Baltonie.

Spis treści

Czasy Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej Polacy w średnim i starszym wieku wspominają jako okres swojej młodości, a w związku z tym nierzadko beztroski i zabawy. Jednocześnie pamiętają o trudnościach dnia codziennego, którym musieli wówczas sprostać oni sami bądź z którymi zmagali się ich rodzice. Jednym z nich był ograniczony dostęp do wielu produktów. Sklepy, w których dostępny był głównie ocet, a także ogromne kolejki, gdy „rzucano” towar, na szczęście są już tylko odległą przeszłością, ale wówczas stanowiły realny problem.

Luksusowe produkty? Tak, ale nie za złotówki. Tak się płaciło w Baltonie

Nie we wszystkich sklepach w PRL-u półki świeciły pustkami. Inaczej sytuacja przedstawiała się w Baltonie i Pewexie, gdzie można było dostać niedostępne w innych miejscach produkty, nie tylko zagraniczne, ale też rodzime. Ponadto Baltona produkowała też własne produkty, na przykład alkohole czy też słodycze. Nie kupowało się ich jednak za polskie pieniądze. Konieczne było posiadanie dewiz, na przykład dolarów, albo bonów.

Czytaj też: 20 kultowych wokalistek z PRL-u. Kobiety, które zachwycały talentem i osobowością. Przypominamy ich najlepsze przeboje. Pamiętasz je?

Pracujący zagranicą polski inżynier dostawał, dajmy na to, 100 dolarów miesięcznie. Z tego polskie przedsiębiorstwo wypłacało mu 30 dolarów na rękę, a resztę wypłaty dostawał w bonach. Oczywiście tych bonów nie mógł wydać w Kuwejcie, czy Libii. Musiał to zrobić w państwowym sklepie dewizowym w kraju, w sklepie takim jak na przykład Baltona – mówił prof. Jerzy Kochanowski z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego stronie Save The Floppy.

Baltona to nie tylko sklep

Baltona powstała w 1946 roku. Głównym zadaniem przedsiębiorstwa było zaopatrywanie statków w portach polskich i zagranicznych w różnego rodzaju towary, w tym spożywcze i przemysłowe. Z roku na rok firma poszerzała działalność. W 1973 roku zaprojektowano jej logo, czyli słynnego już marynarza. Oczywiście najszerzej znana działalność to sieć sklepów.

Z kolei po okresie PRL Baltona pozyskała powierzchnie handlowe na lotniskach, początkowo w Warszawie, Gdańsku, Katowicach, Krakowie i Poznaniu, a następnie w innych, również zagranicznych, miastach. Spółka została sprywatyzowana i działa do dziś.

Trwały manicure w kolorach, które pokochasz

Materiały promocyjne partnera
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Wachowicz szaleje z piłą

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Luksusowe produkty i uginające się półki w PRL-u? Przypominamy, co można było kupić w Baltonie - Strona Kobiet

Wróć na lubin.naszemiasto.pl Nasze Miasto