reklama

Piłka nożna: Koniec transferów w Zagłębiu Lubin

Michał Sałkowski
Dusan Dokić. Napastnik, który miał załatać dziurę po Micanskim. Najczęściej jednak słychać, że to inny typ piłkarza...
Dusan Dokić. Napastnik, który miał załatać dziurę po Micanskim. Najczęściej jednak słychać, że to inny typ piłkarza... Piotr Krzyżanowski
Okno transferowe zamyka się 31.08. W Zagłębiu już jednak zakupów nie będzie. Czy obecne wystarczą?

- Miejsce nr 6 w tabeli jest realne. Znam potencjał tego zespołu, wiem na co stać tych chłopaków. Ale mamy świadomość tego, że inne zespoły - przynajmniej teoretycznie - wzmocniły się znacznie intensywniej, większą liczbą piłkarzy. Oczywiście, bardzo miłą rzeczą będą niespodzianki w naszym wykonaniu. Liczę na nie, na to, że niejednemu faworytowi pokrzyżujemy szyki. Ale do wszystkich spekulacji, planów, zakładanych celów musimy podchodzić racjonalnie - tłumaczył nam jeszcze przed startem ligi trener Zagłębia Lubin Marek Bajor.

Oddajmy mu głos po raz drugi. - Jest temat transferu słowackiego pomocnika Jana Kozaka, ale to nie jest tak, że musimy go mieć za wszelką cenę. Nie pieklimy się. Musimy operować w ramach ściśle wyznaczonego budżetu - tak mówił nam szkoleniowiec niespełna tydzień temu. Przekładając na proste, lekkostrawne stwierdzenie - na transfer Kozaka pieniędzy raczej już brak. Mimo że gracz ma status wolnego zawodnika, to jednak co nieco trzeba by zapłacić mu za podpis na kontrakcie.

Ostatecznie 30-letni reprezentant swojego kraju do stolicy polskiej miedzi nie trafił. Bliski jest za to zaprzęgnięcia się w GKS-ie Bełchatów - więc ktoś z polskiej ligi ma obfitszą sakwę niż miedziowi.
Postawmy grubą kreskę pod aktywnością Zagłębia w zbliżającym się wielkimi susami do końca transferowym oknie. Skupmy się na ludziach, którzy do Zagłębia przyszli. Z naprawdę znaczących (tych z pierwszego składu) ubytków mamy bowiem tylko (aż?) bułgarskiego supersnajpera Ilijana Micanskiego. Popularny Julek trafił za sumę odstępnego - 600 tysięcy euro - do beniaminka niemieckiej Bundesligi 1. FC Kaiserslautern. Pytanie, na kogo te pieniądze wydano, bądź przynajmniej noszono się z takim zamiarem...

- Potocznie myśli się, że całość kwoty za jednego zawodnika - dajmy na to, te 600 tysięcy euro - można przeznaczyć na zakup piłkarzy. Ale trzeba też spojrzeć na transfery pod innym kątem... - rozpoczyna rozmowę z nami pełnomocnik Zagłębia ds. transferowych Rafał Helbik. - Operujemy w ramach określonego budżetu. Podpisywaliśmy nowe kontrakty z zawodnikami z aktualnej kadry, bo stare umowy kończyły im się, bądź byli tylko czasowo wypożyczeni. Parafowaliśmy umowy chociażby z Fernando Dinisem, Adrianem Błądem, Przemysławem Kocotem, Damianem Dąbrowskim czy Łukaszem Hanzelem. Wykupiliśmy też wypożyczonego z Legii Martinsa Ekwueme - wylicza Helbik. - I stołeczny klub chciał podobno za niego wstępnie aż 200 tysięcy euro - przerywamy wywód.

Helbik mówi dalej: Ale dla nas to była niewyobrażalna kwota. Ostatecznie wyszło na to, że zapłaciliśmy Legii kilkakrotnie mniejszą kwotę. Martins porozumiał się ze starym klubem co do warunków rozstania, ale w związku z tym, że Legia dostała od nas jakąś sumę, to Ekwueme zrzekł się swoich apanaży za podpisanie umowy - ucina. A teraz forma Ekwueme ewidentnie leci w dół, widać to jak na dłoni po pierwszych meczach sezonu ekstraklasy.

- Rozmawialiśmy ostatnio o Martinsie ze sztabem trenerskim i jesteśmy tym faktem zdziwieni. W okresie przygotowawczym był naprawdę wyróżniającym się piłkarzem Zagłębia, jeśli nawet nie najlepszym z zawodników. Dość powiedzieć, że po sparingu z Borussią Dortmund przyszli do niego działacze z niemieckiego klubu i wzięli numer telefonu. Byli naprawdę jego grą bardzo pozytywnie zaskoczeni. Może po tym okresie przygotowawczym wzrosła presja na jego osobie po odejściu Ilijana - zastanawia się nad spadkiem formy Ekwueme Rafał Helbik.

A Costa, za którego ponoć menedżer Wiesław Grabowski chciał początkowo nawet milion euro? - Wykupiliśmy Costę za kilkakrotnie mniejszą sumę z macierzystego klubu Africa United Harare. W jego przypadku akurat mamy pewność, że jego wartość będzie szybko rosnąć. Proszę spojrzeć na jego umiejętności i potencjał. A chłopak ma dopiero 24 lata - tłumaczy Helbik.

Kamil Wilczek i 350 tysięcy euro za niego Piasta Gliwice.

- To bardzo ambitny człowiek. Najważniejszy w trakcie rozmów był fakt, że on od początku chciał grać w Zagłębiu. Był konkretny i bardzo fair. Taka postawa nam bardzo pomogła. Zresztą podobnie zdeterminowany był Amer Osmanagić, rekomendowany przez naszego bramkarza, reprezentanta Serbii Bojana Isailovicia - ocenia Helbik. Najlepszego wg dziennikarzy piłkarza ligi bośniackiej Zagłębie wypożyczyło na rok z opcją pierwokupu z Veleżu Mostar. - Widać, że Amerowi bardzo zależy na grze w Lubinie. A my mamy też możliwość wcześniejszego wykupienia go z Veleżu. Wcześniejszego, czyli nawet w grudniu - mówi nam dyrektor Helbik.

Csaba Horvath, sprowadzony z holenderskiego Ado den Haag. Wystarczyło "jedynie" zapłacić kilkadziesiąt tysięcy euro za podpis na kontrakcie. - Za nim przemawia międzynarodowe doświadczenie wyniesione przede wszystkim z holenderskiej Eredivisie - mówi Helbik.

I ostatni z muszkieterów, czyli Serb Dusan Dokić, o którym zaczęły pojawiać się głosy, że umiejętności może ma spore, ale formę iście wakacyjną (patrz: poniedziałkowy wywiad z Mateuszem Bartczakiem). - To też nie jest tak do końca. Dusan jest z nami od niespełna dwóch tygodni. A fizycznie naprawdę wygląda dobrze - bez problemu przeszedł testy medyczne. Również z wydolnościowymi na wrocławskim AWF-ie nie miał problemu. Sztab był naprawdę zaskoczony jego dyspozycją. Dodajmy, że Dokić nie próżnował, bo trenował w okresie przygotowawczym z Crveną Zvezdą Belgrad, więc na pewno nie jest tak, że - kolokwialnie mówiąc - zapuścił się, bardziej to kwestia aklimatyzacji, dostosowania się do taktyki zespołu. Dusan to napastnik pola karnego. Musi dostawać podania z drugiej linii i będziemy mieli z niego pożytek - ocenia spec od transferów.

I czarna plama na transferowych kartach klubu w tym oknie. Czarna, jeśli chodzi o wymiar sportowy. Sonny Doumbouya z Gwinei, napastnik, co strzelał podobno bramki jak na zawołanie w mocnych ligach świata, według CV zmieniał też kluby jak nimfomanka partnerów. Potem okazało się, że piłkarski życiorys to efekt wybujałej fantazji - albo samego zawodnika, albo specjalistów od PR czy menedżerów - zręcznie wrzucony na Wikipedię. Polityka transferowa Zagłębia stała się przedmiotem kpin.

- Wyjaśnię całą sytuację. Po pierwsze, napastnik przyjechał do nas w momencie, gdy sztab trenerski był w okrojonym składzie decyzyjnym, bo Marka Bajora spotkała rodzinna tragedia. Po wtóre, jego usługi polecił nam Radosław Osuch, jeden z najbardziej znanych menedżerów na polskim rynku. Po trzecie, nie musieliśmy za jego testy nic płacić. W większości przypadków to klub, do którego gracz przychodzi na testy, pokrywa koszty przeprowadzonych prób. A tutaj całą kwotę brał na siebie menedżer, więc uznaliśmy, że skoro testy nie obciążają konta Zagłębia w żaden sposób, to przyjrzymy się zawodnikowi i podejmiemy decyzję w sprawie ewentualnego transferu. I koniec końców, Sonny był u nas na jednym pełnym treningu, zagrał jeden sparing i został odesłany do domu. Nie wiem, dlaczego całe to zdarzenie urosło do rangi śmiesznej anegdoty. Tym bardziej że w lecie na testy do klubów ekstraklasy przyjeżdżają dziesiątki znacznie słabszych piłkarzy niż Sonny. Zaręczam. I nikt z tego nie robi wielkiego "halo" - ripostuje Helbik.

Dajmy nowym graczom pięć, sześć kolejek jako probierz przydatności dla zespołu. Rozliczać zaczniemy ich w październiku. Oby wtedy Zagłębie miało więcej na koncie niż punkt za remis.

Jedenastka jesieni Fortuna 1 Ligi

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3