Nasza Loteria

Automaty z niezdrową żywnością kuszą, a nasze dzieci tyją

Ewa Chojna
Automaty z niezdrową żywnością kuszą, a nasze dzieci tyją
Automaty z niezdrową żywnością kuszą, a nasze dzieci tyją Przemysław Świderski
Szkolne automaty z niezdrową żywnością kuszą nasze dzieci każdego dnia. Szef lubińskiej rady miejskiej apeluje do prezydenta o likwidację automatów ze słodyczami, które znajdziemy w większości szkół w naszym regionie.

Automaty z niezdrową żywnością kuszą, a nasze dzieci tyją

Problem otyłości u dzieci nie pojawił się w ciągu ostatnich miesięcy i tak szybko nie zniknie. Bolesna prawda jest jednak taka, że ta zmora dotyka coraz szerszego grona naszych pociech. Kto jest temu winien?

Andrzej Górzyński, przewodniczący rady miejskiej Lubina zaapelował do prezydenta Roberta Raczyńskiego o likwidację automatów, w których dzieci i młodzież za kilka drobnych monet mogą sobie kupić słodkie batony czy niezdrowe chipsy.

- Uważam, że dzieci źle się odżywiają - mówi bez ogródek Górzyński. - Byłem ostatnio w Sp 7 i zobaczyłem automat, a w nim same chipsy i batony. To przerażające. Dzieci nie mogą się tak odżywiać. Takich rzeczy nie powinno być w szkole!

Innego zdania jest dyrektorka szkoły wywołanej do tablicy. - W naszej szkole zajęcia trwają od rana do późnych godzin popołudniowych. Z tych automatów korzystają nie tylko uczniowie naszej szkoły, ale również osoby, które przychodzą tu na treningi - wyjaśnia Barbara Szymańska, dyrektorka Zespołu Szkół Sportowych, w których skład wchodzi SP 7. - Nie zauważyłam problemu otyłości wśród naszych uczniów. To klasy sportowe, mają po 10 godzin wf tygodniowo. Oprócz tego po lekcjach mają treningi i zajęcia w terenie.

Szkoły w naszym regionie chętnie biorą udział w różnorodnych programach prozdrowotnych. Dzięki temu uczniowie otrzymują mleko albo owoce w szkole. To czy je zjadają to już zupełnie inna sprawa. - Problem otyłości wśród dzieci jest naprawdę poważny - zaznacza Lucyna Józefów, dyrektorka Gimnazjum nr 5 w Lubinie, która popiera apel o likwidację automatów. - W naszej szkole są automaty. Postawiliśmy je ze względu na napoje, ale to transakcje wiązane i w automacie znajdują się również paluszki, batony i wafelki. Chipsów nie ma.

Za usunięciem automatów ze szkół opowiada się też spora liczba uczniów. - W zamian mogą być owoce. Gdy idę do sklepu i widzę batony, nie kupuję ich, biorę bułkę. Kwestia wyboru. Ja wolę zjeść coś konkretnego, nie słodycze - powiedział nam lubinianin Mariusz Sokal.

Niektórzy mają inne pomysły na zagospodarowanie automatów. - Jestem do nich zrażona. Blokują się. Kiedyś zdarzyła mi się taka sytuacja i od tamtej pory z nich nie korzystam. Dla mnie to zupełnie niepotrzebna maszyna. Można byłoby zamienić je na przykład punkty ze zdrową żywnością - mówi Klaudia Morawska.

Dyrektorzy szkół zgodnie przyznają, że automaty w budynkach rozwiązują jeszcze jeden poważny problem - wychodzenia uczniów ze szkoły w trakcie przerw. Dzieci, a szczególnie starsi uczniowie, często w trakcie przerwy idą do pobliskich sklepów i tam kupują słodkie napoje, bułki, czy batony. Często też podgryzają chipsy. Jeżeli te smakołyki są dostępne w automacie, mniej uczniów opuszcza szkołę.

Oprócz automatów w szkołach są jeszcze sklepiki, ale te przeszły już nie jedną transformację. Słodycze a i owszem - kupimy tam bez problemu, tak jak słodkie, kolorowe napoje. Ale jeżeli nauczymy swoje dziecko zasad zdrowego żywienia, bez problemu w sklepiku dostanie też jabłko czy kanapkę z wędliną, jajkiem i sałatą. Andrzej Górzyński jednak przepowiada rychły koniec i sklepikom. - W sklepikach też powinno być zabronione handlowanie słodyczami. Prezydent powinien tego zabronić - mówi szef lubińskiej rady miejskiej. Kiedy mówimy o tym, że wyboru dokonuje sam uczeń, Andrzej Górzyński szybko ucina rozmowę. - Uczeń nie jest osobą dorosłą - mówi.
Problem zdaje się został rozwiązany w Szkole Podstawowej nr 4 w Legnicy.

- U nas nie ma automatów - mówi Artur Wira, dyrektor placówki. - Mamy jednak sklepik, ale w nim uczniowie kupią bułki słodkie, coś do picia. Nie sprzedajemy chipsów ani nic co zawiera sztuczne barwniki. Zamiast batonów z czekolady są wafelki - dodaje dyrektor Wira.

Jak przyznaje szef legnickiej "Czwórki", temat zdrowego odżywiania wśród dzieci był już nie raz poruszany na forum szkoły.

- Rozmawialiśmy o tym z rodzicami, z radą rodziców, organizowano szereg spotkań w tej sprawie - dodaje Wira. - Dbamy o żywienie uczniów, a oprócz tego szkoła bierze udział w wielu programach prozdrowotnych.
Jednak to, że szkoła zapewni dostęp do owoców i pożywnych kanapek naszym dzieciom to tylko jedna strona medalu. Drugi problem to ten, z którym muszą się zmierzyć sami rodzice - edukacja, odpowiednie żywienie dzieci w domu i koniecznie drugie śniadanie do plecaka. Warto również zadbać o to, żeby w chwili wolnej od nauki dziecko grało w piłkę nie tylko na ekranie monitora komputerowego.

Automaty z niezdrową żywnością kuszą, a nasze dzieci tyją

od 16 lat
Wideo

W jakim kierunku powinna się zmieniać UE?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na lubin.naszemiasto.pl Nasze Miasto