Lubin: Taniec daje im radość, wolność i luksus bycia sobą

Dziecięcemu Zespołowi Piosenki i Tańca Gwarkowie z Lubina stuknęło 25 lat. W sobotę, podczas sobotniego jubileuszowego koncertu w Centrum Kultury Muza, były gromkie brawa, łzy wzruszenia i bardzo osobiste wyznania. Zachwycały stawiające pierwsze kroki na scenie maluchy i gwarkowe emerytki, czyli dorosłe tancerki, które nie mogą się rozstać z ukochanym zespołem

"Taniec jest wolnością
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

"Taniec jest wolnością. Taniec jest modlitwą dedykowaną Bogu. Najpierw błagalną, z czasem dziękczynną" (© Piotr Krzyżanowski)

Bilety na koncerty Gwarków zawsze rozchodzą się błyskawicznie. Sala pęka w szwach, a widzowie siedzą nawet na schodach. Tak było i tym razem. Podczas występu bez przerwy błyskają flesze. Zdjęcia robią nie tylko profesjonalni fotoreporterzy, ale rodzice, babcie rodzeństwo tancerek i tancerzy i wielbiciele zespołu. Gwarkowie od lat zachwycają nie tylko pięknymi układami choreograficznymi, które wymyśla Barbara Danek, barwnymi strojami, które szyją oddane zespołowi mamy: Halina Bobik, Łucja Basiszyn, Krzysztofa Strzępek, Teresa Jodko i Teresa Tkaczyk, ale tym, co taniec wyraża.

Każdy numer Gwarków ma konkretne przesłanie, jak np. taniec dedykowany bliskiemu choremu czy wołający o wolność. - Zawsze najpierw jest myśl. Gdy wiemy, co chcemy wyrazić, tworzymy układ i dobieramy muzykę - mówi Radosław Danek, który od początku prowadzi zespół ze swoją żoną Barbarą.

Ćwierć wieku temu, ówczesny dyrektor Domu Kultury Zagłębia Miedziowego Mirosław Drews, polecił Dankom stworzyć zespół dziecięcy. W mieście działał wówczas prężnie Zespół Pieśni i Tańca Lubin, w którym występowali dorośli. Trzeba było stworzyć coś dla najmłodszych. Dziś mało kto pamięta Lubin, ale o Gwarkach w mieście słyszał każdy. Zespół jest znany nie tylko w Polsce, ale także za granicą, np. na Węgrzech czy w Austrii.

Sobotni koncert był niezwykły. Tancerki mówiły bardzo szczerze, czym jest dla nich taniec.
- Wolnością - Mówiła Maria Dajnowska. Przyrównała swój taniec do galopu koni. Serce jej i ukochanych zw
∨ Czytaj dalej

ierząt biją podobnie.
- Dedykowaną Bogu modlitwą. Najpierw błagalną, potem dziękczynną - wyznała Kalina Kabat.

A skoro tak, to czy można się dziwić, że przynależność do Gwarków nie może się znudzić?
- Nie mogę odejść, choć już próbowałem trzy razy - śmieje się Jarek Fila, 25-latek. - Jestem wciąż, bo w tańcu się spełniam. Jestem szczęśliwy, gdy tańczę.

W jubileuszowym koncercie wystąpiły "emerytki", czyli dorosłe Gwarki, które już odeszły z zespołu, ale od czasu do czasu wracają.
- Choć tremę miałam większą niż 10 lat temu, pewnie jeszcze nieraz wrócę - przyznaje się Kasia Kopeć.
- Będę wracać nieustannie, bo taniec to większa część mojego życia - dodaje Marta Rybicka, która przetańczyła w Gwarkach 17 lat. - Taniec oznacza dla mnie życie.

Dziewczyny, które zaczynały jako pierwsze, dziś przyprowadzają na próby swoje córki. Rodzice chętnie powierzają Dankom swoje pociechy, bo oni oprócz tańca uczą dzieci i młodzież nie tylko wrażliwości na sztukę, ale przede wszystkim na drugiego człowieka. Gwarkowie chętnie pomagają, tańczą dla tych, którzy ich potrzebują, którym mogą dać radość, chwilę ulgi i nadzieję. W sobotę zaprezentowali premierowy taniec, który zadedykowali lubińskiemu hospicjum. Tancerki w strojach przypominających cebulki kwiatów w pewnej (nieuchwytnej niemal dla widzów) chwili przyoblekły stroje na drugą stronę i jak żonkile zakwitły na żółto.

Partię solową miała zatańczyć Asia Wachnienko. Ćwiczyła z wielkim zapałem i podczas którejś próby złamała nogę. Oglądała koncert, płacząc.

Komentarze (0)

avatar

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię