RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Lubin » Nie chcą wpuścić do wsi tirów z padliną

Nie chcą wpuścić do wsi tirów z padliną

2008-03-10, Aktualizacja: 2008-03-10 10:45

Polska Gazeta Wrocławska Piotr Kanikowski

Holender Freddy Dominicus de Bruyn chce hodować w Polsce norki amerykańskie. Pod fermę kupił 5 hektarów ziemi na skraju Dobkowa. Gmina Świerzawa z zadowoleniem przyjęła zagranicznego inwestora, ale mieszkańcy wsi są ...
Holender Freddy Dominicus de Bruyn chce hodować w Polsce norki amerykańskie. Pod fermę kupił 5 hektarów ziemi na skraju Dobkowa. Gmina Świerzawa z zadowoleniem przyjęła zagranicznego inwestora, ale mieszkańcy wsi są przerażeni.



W Dobkov Farm hodowca zamierzał trzymać 9,8 tys. matek. O młodych nie wspomniał we wniosku o pozwolenie na budowę. Mieszkańcy sami skonsultowali się z katedrą zwierząt futerkowych Akademii Rolniczej we Wrocławiu i wyliczyli, że w okresie od marca, kiedy matki wydają potomstwo, do grudniowego uboju, u Holendra żyłoby ok. 60 tysięcy gryzoni. Dowiedzieli się też, że aby wyprodukować jedno futro, trzeba dostarczyć norce 46 kilogramów padliny, rybich wnętrzności i tym podobnej karmy. A to oznacza, że zwierzęta z Dobkov Farm potrzebują w ciągu roku 2850 ton jedzenia.
∨ Czytaj dalej

- Codziennie do wsi musiałby wjeżdżać tir wyładowany padliną - obrazuje Krzysztof Rozpędowski, który z żoną Eweliną prowadzi w Dobkowie gospodarstwo agroturystyczne.
Zachodnie wiatry, które dominują na tym terenie, będą nieść przez całą wieś fetor rozkładającego się mięsa. Przepędzą klientów nie tylko Rozpędowskim, ale też czterem rodzinom, które z myślą o przyjezdnych uruchomiły przydomowe warsztaty ceramiczne. Z przerażeniem o norkach myślą też Randi i Herman Seweuster-Stenger, holenderskie małżeństwo, które sprzedało swój dom, przyjechało do Polski i zauroczone widokami osiedliło się na wzgórzu w Dobkowie.
- Myśleliśmy o uruchomieniu ośrodka terapeutycznego dla dzieci, ale przez fermę te plany legną w gruzach - mówią Holendrzy.
Im więcej wieś się o norkach dowiadywała, tym bardziej narastał sprzeciw. Listę z protestem przeciw farmie podpisało ponad 200 mieszkańców.
Burmistrz Świerzawy Józef Kołcz, choć sam też mieszka w Dobkowie, dystansuje się od społecznego sprzeciwu:
- Hodowla ma być prowadzona na polach, z dala od zabudowań - mówi. - Nie wiem, czy to będzie aż tak uciążliwe.
Kołcz zlecił jednak inwestorowi opracowanie raportu oddziaływania na środowisko.
Dobkowianie szykują się do walki. Są w kontakcie z organizacjami ekologicznymi, gotowymi użyczyć im swojego prawnika. Freddy Dominicus de Bruyn jest w Holandii. Bogdan Błuś, który pomagał mu przy składaniu wniosku, mówi, że rzadko bywa w Polsce.







ZOBACZ TEŻ

Sonda

Czy wybierasz się na Noc Muzeów?